Spróbuj przekonać ich, że trzeba mu zdrowe i odpowiednie, co ty i twoje dzieci nie chce cierpieć już. Wyjaśnij, że jeśli mąż bije żonę i drwi z niej, wpływa na wszystkich członków rodziny. Jeśli stopień zawartości alkoholu nie jest zbyt zaawansowany, współmałżonek może zdecydować się traktować i przestać pić. Page 2 Read Druga Strona Medalu from the story Oficer Krause [Zakończone] by _KawaleryjKa_ with 3,785 reads. wwii, miłość, wojna. - Dorobił się Pan wielu córe Mój mąż był dla mnie wielkim wow. Ilona Berezowska, fot. archiwum Integracji Integracja 1/2023. - Poznali się jako młodzi ludzie i nigdy się sobą nie znudzili. Znajomi wspominają ich jako nierozłączną parę. Ona była i jest zachwycająco piękna, wręcz magnetyczna. Druga strona medalu: Skandal w amerykańskiej gimnastyce – opis. Przez ponad dwie dekady doktor Larry Nassar był lekarzem ortopedą w zespole gimnastyki kobiecej w Stanach Zjednoczonych, a także naukowcem na uniwersytecie w Michigan. W tym okresie wykorzystywał seksualnie setki zawodniczek. 3. 47 postów. Napisano Marzec 18, 2020. Pare dni temu, gdy mąż zasnął przed tv, a obok mnie leżał jego telefon postanowiłam zobaczyć co pisze i z kim. Ok, tak, nie było to fair ale to co mąż mnie nie szanuje: abetta 13.07.06, 00:40 jesteśmy 10 lat po ślubie,mój mąz chamsko się do mnie odnosi-do swoich Jesteśmy małżeństwem od 10ciu lat.Wszystko było by OK gdyby nie to,że mój mąż ma duużo większe potrzeby niż ja,przez co często dochodzi między nami do kłótni(ostatnio BARDZO CZĘSTO!).Kochamy się rzadko(raz na tydzień).Moim zdaniem M2I8. szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 09:29 nie wiem juz co robic. Znam meza od 4 lat i jest coraz gorzej. Maz mnie nie szanuje. Mowi do mnie podniesionym glosem, potrafi wyzwac. Ostatnio zaczal wydawac mi polecenia. Mamy male 1,5 roczne dziecko i obecnie jestem na wychowawczym. Nie chcialabym rozwodu bo szkoda mi maluszka zeby wychowywal sie bez ojca. Ale z drugiej strony przeciez bedzie widziec ze tatus nie szanuje mamusi i bedzie robic to samo. Co zrobic w takiej sytuacji? Macie jakies rady jak zmienic postepowanie meza? Dołączył: 2006-11-23 Miasto: Szczecin Liczba postów: 6095 30 kwietnia 2016, 03:25 A Ty sama go szanowałaś? Bo jeśli ciągle naciskałaś, poszłaś nawet z nim do szkoły, żeby ją skończył a Twoja rodzina szukała mu lepszej pracy, to ja nie wiem czy on był za to wszystko wdzięczny, czy wręcz przeciwnie. Wiesz... Problemy w związku często są wynikiem wieloletniego niezrozumienia partnerów, a sytuacja nigdy nie jest czarno-biała. Wymagając szacunku trzeba go też okazywać. Nie wyobrażam sobie nie szanować woli i wyborów partnera. Ja i moja rodzina też pomagaliśmy mojemu. Wiesz co? Jest wdzięczny, bo nie jest neandertalczykiem. Dołączył: 2016-01-24 Miasto: Międzyzdroje Liczba postów: 2313 30 kwietnia 2016, 07:59 swietne jest zostawienie takim tatusia dziecka na 10 godzin, moj zawsze rozumial ze obowiazki domowe to bardzo duzo nawet bez malego dziecka, aczkolwiek nigdy sie ich nie tknal, ale jest mu wybaczone ma inne zalety IgnotumPerIgnotum Dołączył: 2016-05-15 Miasto: Warszawa Liczba postów: 50 30 maja 2016, 22:01 Kuźwa! Miałam inne podejście niż wszyscy tutaj, że podniesiony ton to nie powód, żeby się rozwodzić, ALE wtedy - przyznaję się - nie czytałam wszystkich stron wątku! Kobieto, daj spokój, co to za ...facet że żonę potrafi uderzyć??? D*pa nie facet. Jak w ogóle można kogokolwiek uderzyć??? Nie ma sensu z takim marnować życia, naprawdę . Jeśli rozmowy nie pomagają to nic już nie pomoże, szkoda czasu i nerwów, płaszczenia się przed takimi osobnikami. Oni się zmieniają....na całe 5 minut, a potem jest to samo. I możesz sobie krzyczeć dwa razy głośniej, beczeć ile tylko masz siły, smucić się, rzucać talerzami, nie spać po nocach i snuć się po domu jak cień- to nic nie da. On będzie siedział niewzruszony i pogłośni sobie tylko TV, a w nocy wypnie się tyłkiem i pójdzie spać w najlepsze. Ja bym zapytała wprost jak sobie to wyobraża, bo w takiej formie w jakiej to jest teraz to nie będzie funkcjonowało i tyle. a rodzice...cóż...:( Na pewno gdybyś podjęła ostateczną decyzję o rozstaniu to by się wspierali całym sercem. A jeśli nie to chociaż byłabyś z dala od jego wrzasków. Edytowany przez IgnotumPerIgnotum 30 maja 2016, 22:14 Dołączył: 2016-06-01 Miasto: Legionowo Liczba postów: 8 4 czerwca 2016, 03:36 Kobieto zawalcz o siebie i dziecko. Jest tu bardzo wiele cennych rad ale i tak to co zrobisz zależy tylko od Ciebie. Jedno jest pewne, nie dawaj się ponizac. Znam przypadek dziecka, które obserwując zachowanie ojca, również nie szanowalo matki. Kolejna znajoma siedzi w domu z dwójka - oczywiście zdaniem partnera (on pracuje fizycznie) jak ona może być zmęczona???? Dziewczyna psychicznie nie mnie też nie jest kolorowo ale nie dam sobie wejść na głowę. Podstawa to znać swoją wartość. Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę, bo tego Ci trzeba! juljaa Dołączył: 2014-10-12 Miasto: piaseczno Liczba postów: 1703 4 czerwca 2016, 19:02 szyneczka80 napisał(a):no wlasnie. Poczatkowo nie byl chamem. Poczul sie chyba pewnie. A teraz sie tlumaczy ze to dlatego ze jest taki zmeczony a ja sobie siedze w domuPowiedz mu że to jest czasowe, nie zamierzasz go wykorzystywać i później będziecie razem pracować i wszystko nie będzie spoczywać na nim. Ze nie planujesz na nim żerować tylko też będziesz pracować, starać mu że jesteś dumna z tego że sie stara utrzymać rodzinę, jednak facet zapierdala codziennie w nielubianej pracy, może się boi że jak ją rzuci to nic nie znajdzie a z 1 pensją nie można sobię pozwolić na brak dochodów w czasie szukania. I poobserwuje reakcję później napisz czy jest lepiej. I nie musisz się od razu z nim rozwodzić, najpierw zadbaj o siebie swoją psychikę, zdrowie itd. Może masz depresję wiec idź na terapię, depresja bierze się z nieodpowiednich schematów myślenia np. jak mi się coś nie uda to tragedia, wyolbrzymiania, czy działania tylko jak ma się siłę, energię itd Poobadaj jak tarczyca i inne tego typu medyczne rzeczy, często po ciąży u wielu kobiet coś się wali w gospodarce hormonalnej. Zadbaj o swój wygląd, ciało żeby dojść do poziomu sprzed ciąży, lepiej wyglądając też będziesz czuła się lepiej. Nawet jakieś codzienne ćwiczenia cię wzmocnią psychicznie. Najpierw poogarniaj się, daj sobie rok na nierozwodzenie się. Naucz go że ma ciebie szanować tym że sama się szanujesz i o siebie dbasz. Masz coś o zniekształceniach poznawczych, idź na terapie leczenie depresji to jest parę tygodni jak skupisz się na ogarnianiu myślenia. jak cie uderzy kiedykolwiek jeszcze to odejdź. I poszukaj jeszcze w jakiś kaznodziejach/kościele - pustka, jakieś zagubienie duchowe może być mylone z depresją, posłuchaj sobie ojca szustaka, pawlukiewicza na youtubie. Człowiek czasami wariuje bez wiary i przyczyna jest gdzieś indziej. Edytowany przez juljaa 4 czerwca 2016, 19:46 SonGoku86 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: lublin Liczba postów: 147 15 czerwca 2016, 19:15 Jeśli pozwalasz na takie traktowanie to tak jakbyś Ty siebie nie szanowała. Jeśli Ty siebie nie szanujesz to i on napewno nie będzię Cię szanować. Im dłużej będziesz trwać w takim związku tym będzie gorzej. Postaw sprawę jasno że jeśli się nie zmieni to go zostawisz. szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 09:29 nie wiem juz co robic. Znam meza od 4 lat i jest coraz gorzej. Maz mnie nie szanuje. Mowi do mnie podniesionym glosem, potrafi wyzwac. Ostatnio zaczal wydawac mi polecenia. Mamy male 1,5 roczne dziecko i obecnie jestem na wychowawczym. Nie chcialabym rozwodu bo szkoda mi maluszka zeby wychowywal sie bez ojca. Ale z drugiej strony przeciez bedzie widziec ze tatus nie szanuje mamusi i bedzie robic to samo. Co zrobic w takiej sytuacji? Macie jakies rady jak zmienic postepowanie meza? Dołączył: 2015-05-10 Miasto: Liczba postów: 1376 29 kwietnia 2016, 10:02 Jak czytam, że 'mąż traktuje mnie jak szmatę, ale go nie zostawię bo szkoda dziecka' to aż się nóż w kieszeni otwiera. Kobiety same z siebie robią męczennice, oczekując powinnaś z nim pogadać, ale osobiście pochodzę sceptycznie do sytuacji, gdzie jedna strona nie szanuje drugiej w małżeństwie. Zazwyczaj takie kobiety są nieszczęśliwe albo szczęśliwe, ale po rozwodzie. Camorrra Dołączył: 2015-02-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 2870 29 kwietnia 2016, 10:03 Pora wracać do pracy i zacząć żyć własnym życiem. A dlaczego przestał Cię szanować jak zaszłaś w planowaną ciążę? Czym to się objawiało? gryczana Dołączył: 2013-01-24 Miasto: Poznań Liczba postów: 1077 29 kwietnia 2016, 10:04 A dlaczego teraz dopiero Ci to przeszkadza? Dziecko ma 1,5 roku pozwalałaś mu na takie traktowanie? Tu chyba leży pies pogrzebany. Od razu trzeba było ucinać każdy komentarz. Teraz natomiast postawienie go do pionu będzie po prostu misją specjalną. Współczuję. bo to tak jet że na początku nie chcesz się kłócić myślisz że to taki wybryk lub coś a potem zaczyna być tego tyle że już przeszkadza. To też nie jest tak ze facet z dnia na dzień staje się hamem ale to tak eskaluje Dołączył: 2015-04-18 Miasto: Wien Liczba postów: 3871 29 kwietnia 2016, 10:05 ja zawsze uwazam , ze lepiej dla dziecka w szczesliwym mniejszym domu niz w nieszczesliwym . Zreszta czemu od razu bez ojca ? Po rozwodzie czesto dopiero jest ojciec , jesli matka nie swiruje i nie ogranicza kontaktu . Znam wiele takich sytuacji , ze po rozwodzie stali sie prawdziwymi ojcami , co weekend biora dziecko , super czas spedzaja . A dziecko tez szczesliwe . Bez przesady , jak sie nie uklada to sie nie ulozy . Ja tAm nie jestem zwolenniczka cierpienia . Camorrra Dołączył: 2015-02-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 2870 29 kwietnia 2016, 10:06 gryczana napisał(a):Matylda111 napisał(a):A dlaczego teraz dopiero Ci to przeszkadza? Dziecko ma 1,5 roku pozwalałaś mu na takie traktowanie? Tu chyba leży pies pogrzebany. Od razu trzeba było ucinać każdy komentarz. Teraz natomiast postawienie go do pionu będzie po prostu misją specjalną. Współczuję. bo to tak jet że na początku nie chcesz się kłócić myślisz że to taki wybryk lub coś a potem zaczyna być tego tyle że już przeszkadza. To też nie jest tak ze facet z dnia na dzień staje się hamem ale to tak eskaluje To jest tak, że facet chamem jest od początku, tylko kobiety naiwnie wierzą się zmieni, a już zwłaszcza na pewno po urodzeniu dziecka, które zmieni żabę w księcia i będą żyli długo i szczęśliwie. szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 10:06 u nas to ja dalam kase na wklad wlasny. Tez mysle o powrocie do pracy Camorrra Dołączył: 2015-02-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 2870 29 kwietnia 2016, 10:08 szyneczka80 napisał(a):u nas to ja dalam kase na wklad wlasny. Tez mysle o powrocie do pracyaa, to może kompleksy wychodzą? gryczana Dołączył: 2013-01-24 Miasto: Poznań Liczba postów: 1077 29 kwietnia 2016, 10:09 Camorrra napisał(a):gryczana napisał(a):Matylda111 napisał(a):A dlaczego teraz dopiero Ci to przeszkadza? Dziecko ma 1,5 roku pozwalałaś mu na takie traktowanie? Tu chyba leży pies pogrzebany. Od razu trzeba było ucinać każdy komentarz. Teraz natomiast postawienie go do pionu będzie po prostu misją specjalną. Współczuję. bo to tak jet że na początku nie chcesz się kłócić myślisz że to taki wybryk lub coś a potem zaczyna być tego tyle że już przeszkadza. To też nie jest tak ze facet z dnia na dzień staje się hamem ale to tak eskaluje To jest tak, że facet chamem jest od początku, tylko kobiety naiwnie wierzą się zmieni, a już zwłaszcza na pewno po urodzeniu dziecka, które zmieni żabę w księcia i będą żyli długo i szczęśliwie. No też racja. Tylko taki cham jak jest trzymany krótko to się pilnuje. Ale jak poczuje władze to wtedy wychodzi z człowieka co najgorsze. Edytowany przez gryczana 29 kwietnia 2016, 10:16 gryczana Dołączył: 2013-01-24 Miasto: Poznań Liczba postów: 1077 29 kwietnia 2016, 10:12 a z przykładu mojej Mamy która pracowała w biurze a ojciec fiz: całe życie ojciec miał jej za złe że jest lepiej wykształcona lepiej zarabia i ma mniej męcząca pracę. To potem w domu robił z siebie męczennika a ja jak niewolnicy traktowal. Ja na to nie pozwolę. Od chowal Młoda i albo jaśnie pan zacznie się zachowywać albo sajonara. Twardą trzeba być nie mietka szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 10:14 no wlasnie. Poczatkowo nie byl chamem. Poczul sie chyba pewnie. A teraz sie tlumaczy ze to dlatego ze jest taki zmeczony a ja sobie siedze w domu Mój mąż od wielu lat próbuje odciąć mnie od mojej rodziny. Mam tylko 70-letnią matkę i brata, który często pracuje za granicą i mamy mały kontakt. Ponieważ mój mąż ich nie lubi (szczególnie oczywiście teściowej), przestał do nich jeździć. Szczęście, że mnie nie zabrania wizyt, ale obraża moje uczucia względem ukochanych mi osób. Gdy oni przyjdą do nas (co zdarza się raz na rok, choć mieszkamy 15 km od siebie ), maż udaje, że ich nie ma i zamyka się w pokoju. Gdy nadchodzi wigilia lub inne święta, muszę wybierać między spędzeniem jej w swoim domu a odwiedzeniem samotnej i starej matki. Ostatnio wymyśliłam, że co roku jestem w innym domu. Skutkiem było to, że mama omal nie dostała zawału i przepłakała cały dzień. Miałam ogromne wyrzuty sumienia. Z drugiej strony wiem, że cokolwiek zrobię, to będzie źle, bo ktoś będzie cierpiał. Druga strona medalu, to rodzina mojego męża. Chciałam dać mu dobry przykład i przyjmuję ich zawsze dobrze. Ponieważ mieszkaja daleko, mogą nocować i są przeze mnie obsłużeni bez zarzutu. Oni również nie lubią mojej matki - zauważyłam, że mój mąż musiał ich nastawić, bo traktują ją i przy okazji mnie jak wroga. Dziś rano wybierali sie na wycieczkę (oczywiście beze mnie, bo ja pełnię tylko rolę służącej). Myślałam, że mąż podziękuję mi za moja pracę, ale on powiedział, że mnie nikt nie lubi, ani mojej chamskiej rodziny... To, że piszę o tym do obcej osoby oznacza, że naprawdę nie umiem sobie z tym poradzić. Wiem tylko jedno - jeśli mąż nie szanuje mojej rodziny, to tak jakby nie szanował mnie... Witaj! Niestety twoja diagnoza wydaje się słuszna. Mąż nie traktuje cię tak, jak powinno traktowa się osobę, którą się kocha. Ba! nie traktuje cię nawet tak jak osobę, którą się szanuje, choćby z racji spędzenia tylu wspólnych lat razem - na dobre i na złe. Zachowuje się jak władca, któremu się wszystko należy i który postępuje według swoich własnych zasad. Długo próbujesz się z tym godzić ale moim zdaniem chyba czas, abyś trochę podniosła głowę. Skoro i tak on nie jest zadowolony, skoro, jak piszesz i tak będzie "źle", to rób tak, jak uważasz za słuszne i właściwe. Nie zrywaj kontaktu z rodziną - to chyba jedyne osoby, od których dostajesz trochę ciepła. Nie staraj się być zawsze "correct" wobec ludzi, którzy mają cię za służącą. Oni i tak nie doceniają tego co robisz i nie widzą twoich starań - to po co się męczyć? Jeśli ty nie zaczniesz sama siebie szanować i tego szacunku wymagać, to nie będą cię szanować inni. Pozwoliłaś mężowi wejść sobie na głowę, pozwoliłaś, aby cię zdominował i zaczął sobie rościć prawo do decydowania, co masz robić i co jest dla ciebie właściwe. Ty, jako osoba dobra i spolegliwa myślałaś, że twoja dobroć, spokój ukoi burze i nauczy męża dobrego postępowania. Niestety stało sie inaczej. Jesteś młoda i zapewne samodzielna i silna (jak każda taka osoba, tylko sama w to nie wierzysz), zacznij podejmować własne decyzje, nie oglądając się na męża. Jeśli tam "nikt cię nie lubi" to znajdź ludzi, którzy będą cię lubić i poważać. Nie daj się tłamsić i poniżać, bo to jest poddawanie się domowej przemocy. To osłabia i odbiera chęć do życia. Nie daj się! Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta Tatiana Ostaszewska-Mosak Temat: Straszne drugie małżeństwoNawet nie wiem od czego zacząć, wiem tylko, że jestem w punkcie, gdzie czuje się całkiem osaczona i nie mam pojęcia co mam w tym całkowicie sama i praktycznie codziennie czuję, że za chwilę głowa mi moją ostatnią deską w małżeństwie trzeci to moje drugie w życiu ten jeden jedyny błąd,za który płacę dwa lata,płaci też moje dziecko,albo i oboje 4 lata temu byłam najszczęśliwszą osobą na świecie-nosiłam ukochane maleństwo pod sercem,miałam swój dom,męża,z którym się dobrze dogadywałam,za którego oddałabym wszystko-to był związek trwający 10 dziecko zdecydowaliśmy się po około 8 latach bycia nagle gdy synek się urodził wszystko się rozwaliło-były mąż znalazł sobie kochankę i zostawił mnie z 1,5 rocznym było przy mnie nikogo,zostałam sama z pracą na pełen etat,z maluszkiem,z domem na utrzymaniu-ogrzewaniem węglem,dzwiganiem mi matka,zajęła się dzieckiem,pomogła z była dla mnie wsparciem tylko częściowo-nigdy mnie nie akceptowała do końca,jest bardzo surowa,traktuje mnie zawsze jak dziecko specjalnej długa historia,równie tragiczna jak moje obnecne życie, nie będę teraz o tym i były mąż dali mi mocno w się,ponieważ ex męża kochałam i byłam szczęśliwa w małżeństwie, trzymałam się tylko dla synka i dzięki pomocy obecnego i tu przechodzimy do meritum obecnego męża poznałam przez była od razu wiedzieć, że coś jest z nim nie tak,bo nic bardzo nie ukrywał,ale byłam wtedy na lekach,niedoceniona,porzucona,w dołku-po prostu GŁUPIA. ten jeden jedyny raz w tak mi ciężko teraz tym bardziej-co komu zrobiłam, prowadziłam spokojne życie,byłam dobrym człowiekiem,dlaczego musiało mnie to spotkać i musiałam na swej drodze spotkać jego??W każdym razie mi z domem, przejeżdżał dla mnie co tydzień prawie 200 km,aby w weekend pomóc przy domu no i oczywiście być ze tygodniu rozmów i 1 spotkaniu wyznał mi miłość,a ja głupia spragniona czułości i dobroci kocha mnie i małego, że nie odpuści,że pomoże we wszystkim i będzie zgrzyty-zaczęło się od zazdrości o byłego męża-nie rozumiał, że przecież mały musi się z tamtym spotykać i ze dwa razy coś tam się wściekał o to-myślałam, e tam, zazdrosny,normalne i jeszcze mi to mąż,nazwijmy go A.,gdy się poznaliśmy,był kawalerem po dwóch poważnych związkach - jeden 7 letni,drugi około 5 letni. Były między nami kłótnie-chciałam zerwać z nim,ale już wtedy na samą myśl, że zostanę sama,dostawałam prawie pomagała przy małym,ale dawała mi ostro popalić,nie miałam wsparcia w nikim,byłam samiutka,a on mi dawał jakąś namiastkę podobało mi się, że jest nieco chamski,gruboskórny i wulgarny-lubił alkohol,palił jak smok. Jednak dla mnie rzucił palenie i tak nie pali do tej pory. 3 jestem z domu - przepaść w wychowaniu-ja w kokonie,bez kłótni rodziców,bez przekleństw,bez palenia,słowem dobry dom. On w domu,gdzie można było wszystko-sprowadzać dziewczyny,z czego korzystał,bawić się do upadłego-jego matka jest bardzo rozrywkową tak dotarliśmy do było we mnie miłości-mogę to kochałam tego człowieka,byłam mu wdzięczna, że był dla mnie,że pomagał,ale chciałam się wycofać,bo czułam podskórnie, że to nie człowiek dla mnie-ja chciałam kogoś delikatnego,wrażliwego,z nim nie było szczególnie rozmowy,a jeśli już,to wszystko żartem,żarty grubiańskie,chamskie. Chciałam się wycofać,powiedział,że nie pozwoli mi,że jeśli z nim zerwę,to on straci cały szacunek do rodzaju wtedy też lekko wyczuwałam,że jest się,że jeśli z nim zerwę,powie byłemu mężowi i będę miała orzekanie o winie i zabierze mi się całkowicie w tym wszystkim,ja dziewczyna z dobrego domu,nagle rzucona w wir prawdziwego okrutnego życia bez ukochanego dotąd męża przy boku,który stał się najwięjkszym wrogiem i wierzyłam już w nic,tylko padłam ofiarą za niego i przeprowadziłam się do jego się zaczęło Zaczęły się kłótnie-owszem,ja nie jestem bez winy-dokuczałam mu o jego przeszłość,barwną,o to, że nie poświęca nam czasu, że nie umie nawiązać więzi z moim z pracy,szedł na górę,oglądał teledyski lub =siedział na necie,ja siedziałam sama z dzieckiem,jak chciał z nami spędzać mojego synka się praktycznie nie się wyzwiska,mówił do mnie spier... mi stąd. Zaczęłyu się osobne cierpiało,bo kłótnie były praktycznie na porządku że z powodu niedobrania się-przeraziłam się co do jego towarzystwa - kryminalista,który zabił człowieka,spotkania towarzyskie z jego znajomymi polegały na tym, że chlali do upadłego, dzieci patrzyły na to,a oni klęli jak spotkanie ze znajomymi męża - leci teledysk kolega pyta: dalej jesteś taki napalony na tą piosenkarkę? Mąż przy mnie: No pewnie, zawsze byłem. Acha,wieczór przed ślubem spędziliśmy osobno-na ślub rzyjechał brat męża z daleka - wieczór spędzali razem - mąż do brata: ty wiesz jaką ona (ja) ma zajebistą koleżankę? Jezu,jaka dupera! No właśnie,to też mnie zaczęło razić w mężu - po okresie początkowego zauroczenia mną stracił nie wychodziliśmy,przyglądał się na kobiety,wręcz odwracał tej pory się tego leciał jakiś film padał tekst: ale mnie czułości zero-poszliśmy do kina,popłakałam się bo zabili chłopca,A."Jezu i czego tu ryczeć!" Byłty jego urodziny,przyszli znajomi, przesiedział cały czas na facebooku,sprawdzając "posty od dupeczek". Dlaczego z nim dalej siedziałam????Bo nie miałam i nie mam SIŁY żeby znowu się podnosić, zaczynać wszystko od jak bezwolna codziennie dlaczego nie mogę mieć normalnego domu,normalnych codziennych spraw, muszę być ciągle w zawieszeniu,załatwiać poważne sprawy,podejmować życiowe decyzje. No i urodził się nasz wspólny ciąża to był koszmar. Raniliśmy się wzajemnie,od męża nie zaznałam nawet odrobiny wracałz pracy, zero rozmowy, dzwoniły ciągle koleżanki, z nimi rozmawiał,ja "byłam zbyt nudna,bo ciągle siedzę w domu o czym ze mną gadać"??Dodam, że od 18 roku życia zarabiam na siebie,pracowałam jako nauczycielka, 10 zrezygnowałam z pracy,bo z powodu przeprowadzki nie miałam innego razu znalazłam nową,niezłą. Nigdy nie pochwalił mnie z tego powodu, zresztą nigdy nie pochwalił z żadnego ciąży czułam się bardzo źle - wyzywał mnie od flej,przyznał, ze się byłe określał mianem "laleczek". Poprzedniczka moja była pustą głupią zdradzaczką (z A. zdradziła męża), która robiła ciągle przy swoim wyglądzie,ale ona mu się podobała bardzo,ja obecnym mężu moje poczucie własnej wartości leży i mu się bowiem kobiety wypachnione,eleganckie,zrobione,podoba mu się No mi daleko do czegoś zwykłą kobietą,jakich mnóstwo na ulicy i szczerze to jest mi tak właśnie dobrze,chciałabym być kochana za wnętrze,mieć dobry, czuły związek z kimś kto docenia mnie nieważne jak wyglądam, chociaż po ciązy,z dwójką dzieci i pracą na pełen etat nie wyglądam super,to nie jestem ani gruba,ani odstraszająca. Przeglądając się w oczach męża tak jednak się słyszałam, że na jakąs aktorkę "przynajmniej jest na co popatrzeć", "ale ładna". Gdy ja się w coś ubierałam zero komentarza, jedynie "czy na pewno w tym idziesz"?Krótko mówiąć mężowi się absolutnie nie podobam, to się po prostu czuje. Dodam, ze w ciąży nawet mnie nie dotykał, "bo jesteś w ciąży, nie ma co"Kompletnie go nie ruszam jako kobieta. Seks jest wtedy,gdy on odczuwa potrzebę, nie dlatego, że ja go rzecz - traktowanie mojego źle prze urodzeniem się wspólnego dziecka - obecnie jest już całkiem do niczego. młodszy synek to cud świata - sprytny,kochany,mądry, dziecko? "ja wreszcie zrobię z ciebie porządek,do tej pory cię ty;lko rozpieszczali" wykrzyczane do 2 latka!!!!!!Gdy mój synek (który przez te wszystkie przeżycia stał się nerwowym dzieckiem, nie lubi męża) go prowokuje - np. próbował kopnąć kota, mąż go szarpnął. Obecnie staram się nie zostawiać synka samego z mężem, tym bardziej we 3 - ponieważ, jeśli małemu coś zrobi, jak to dziecko, obawiam się, żę oberwałby od męża jest to, że A. robi wszystko w białych rękawiczkach. Jest agrwsywn w stosunku do mnie. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz mnie poszarpał. Potem było łapanie mocno za głowę, ściskanie twarzy, trzymanie leżałam w szpitalu po porodzie, z niską hemoglobiną, nie mogąc się podnieść do dziecka,zostałam spoliczkowana przy innych paniach na sali. Powód? Mąż przyszedł z synkiem starszym - byłam rozedrgana, histerycznie błagałam aby mały przychodził jak najczęściej.,wykrzyczał mi, że on nie ma czasu ciągle go przyprowadzać, a gdy złapałam za telefon aby zadzwonić do byłego męża, aby zabrał małego na weekend (bo idąc do szpitala miało być tylko na 3 noce, niestety przez niską hemoglobinę mnie przetrzymali), obecny mąż mnie uderzył po twarzy, przy przerażonym pisząc to, nad swoim przerąbanuym życiem, nad tym jest xcżłowiekm cholerycznym,nie lubi mojego starszego się,przyrzeka, że tak nie jest, a ja jako matka widzę da się tego dwa razy - raz spakowałam wszystko, wynajęłam transport i uciekłam po tym, jak w supermarkecie wydarł się na mnie, że rozmawiam z koleżanką przez telefon zamiast robić z nim zakupy. Przenocowałam w hotelu z synkiem, rano się wyprwoadziłam. W jego telefonie, który złapałam w kłótni, znalazłam strony porno. Potem powiedział, że znalazły się tam, ponieważ to dla mnie obrzydliwym jednocześnie dlaczego mi ciężko odejść?Bo: rzucił papierosy, picie, pomaga mi przy dziecku, które (swoje) kocha bardzo. Bo coś tam stara się być miły dla mimo że się stara, i przyznał, że był głupi wtedy, ja nie potrafię zapomnieć!!!!Skoro wtedy taki był dla mnie, to czy może się zmienić??3 tygodnie temu byliśmy na wczasach - przy dzieciach rzuca teksty typu: "a może i Olciowi (młodszy) kupmy coś, z nie tylko Mareczek się liczy??Albo kolejna sytuacja" Tobie Mareczku mama zawsze pójdzie na rękę, bo jesteś jej kochany syneczek, rzucone z ironią do 4 latka!!!!!Mam dość tego życia. Mam dość życia gdzie jest zero rozmów, mąż jest człowiekiem, który jest ciągle zmęczony, nie ma między nami żadnej więzi, żadnych głębszych rozmów. Rozmawiamy tylko o dzieciach, zero błysku w oku na mój widok, takie skapciałe stare małżeństwo. Chodziliśmy na terapię - ja ją przerwałam, bo nie mogłam słuchać zarzutów jaka to nie jestem, słychać było jak go rozczarowałam, jak mnie nie wiem że ten post nie jest sójny, ale późna godzina, ja nie mogę spać, bo wieczorem zeszliśmy posprzątać, ja usiadłam na komputer i zasiedziałam się, A. w tym czasie w ciszy posprzątał za mnie i oddalił się na górę, bez słowa, obrażony, że nie pomogłam oddzielnie, a ja tak nie potrafię. Nie umiem życć bez miłości, bez czułośći, ciągle z przekonaniem, że nie jestem ani pożądana, ani lubiana, że to jakoś leci, że jest spokój przez kilka dni (w miarę oczywiście, bo ciągle muszę pilnować swojego synka, żeby nie zrobił krzywdy małemu, bo oberwie "ustnie" od męża - a to boli bardziej niż razy), a potem nagle takie teksty przy dziecku "on ma swojego ojca, czemu to ja mam się z nim szarpać z rolkami"??Mąż serwuje nam huśtawkę emocjonalną - jak jeszcze nie było drugiego synka, gdy mój przychodził rano, mąż odwracał się du.. od niego, nigdy z nim nie próbował porozmawiać, miło się pobawić, zawsze są to dziwne zabawy bez czułości, polegające na szarpaniu, ciągle znudzony, zmęćzony. I mną i moim synkiem. Dobrze tylko w miarę jets jak synek jest u babci, jeździ co jakiś czas na tydzień, wtedy mąż jakby się odpręża, hołubi małego,piszczy do niego, całuje kolejna rzecz - traktowanie małego przy moim synku - ciągłe ob. ściskiwanie, obcałowywanie, wołanie "syneczku chodź do tatusia" a mój stoi biedny i patrzy. On syneczkiem jest tylko wtedy gdy się pokłócimy i mąż boi się, że sięwyprowadzę. Wtedy łapie mojego synka, obcałowuje, nazywa się jego tego człowieka. Jednocześnie tak bardzo chciałabym mieć rodzinę, wiem, ze nie mam już na nią nigdy szansy - pod 40 z dwójką dzieci nie rzucę się nigdy więcej na byle co. samotność mnie przerazą. Z drugiej strony, takie życie jak teraz powoduje u mnie depresję - brałam przez jakiś czas leki, nic nie pomagały i nie chcę się truć, muszę żyć dla dzieci, mój synek nie ma nikogo poza mną. szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 09:29 nie wiem juz co robic. Znam meza od 4 lat i jest coraz gorzej. Maz mnie nie szanuje. Mowi do mnie podniesionym glosem, potrafi wyzwac. Ostatnio zaczal wydawac mi polecenia. Mamy male 1,5 roczne dziecko i obecnie jestem na wychowawczym. Nie chcialabym rozwodu bo szkoda mi maluszka zeby wychowywal sie bez ojca. Ale z drugiej strony przeciez bedzie widziec ze tatus nie szanuje mamusi i bedzie robic to samo. Co zrobic w takiej sytuacji? Macie jakies rady jak zmienic postepowanie meza? Dołączył: 2013-02-21 Miasto: N Liczba postów: 383 29 kwietnia 2016, 13:12 on jak ma zostac z dzieckiem to wiezie je zaraz do tesciowej - a tesciowa wie jaka sytuacja jest u was, pewnie jest za synem a nie za toba? moze chociaz sprobuj z ta lista? moze zaproponuj, ze ty bardzo chetnie pojdziesz do pracy tylko ze przedszkole to tyle i tyle kosztuje i jak ty pojdziesz do pracy to on czesc obowiazkow domowych bedzie musial wziac bo ty juz nie bedziesz miala tyle czasu a samo sie nie zrobi? Ja tak swojego musialm troche ustawic - sam wybral czynnosic ktore ma robic i ja sie tego nie tykam (tu trzeba byc konsekwentym), a jak siee czepi ze czegos nie zrobialam to odpowiadam "a ty juz swoje zrobiles?", a jak zrobie swoje a nieodkurzone ponad tydzien to wtedy mu "wypominam". Tak jak dziewczyny pisza, pozwolilas mu sie panoszyc, musisz sie postawic i albo sie dogadacie albo rozwod i nie patrz na rodzicow - to twoje zycie. Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26244 29 kwietnia 2016, 13:15 No, ten taki jego opór też jest w sumie dośc typowy, dla człowieka, który czuje się niepewnie i jego działa podszyte są strachem. Tylko to mężczyzna, on się do słabości łatwo nie przyzna, a juz w obliczu zarzutów to zupełnie niemożliwe. Trzeba go podejść inteligentnie, żeby myślał, że sam wpadł na ten pomysł, że jest panem sytuacji, ale bez wbudzania poczucia winy. No i tu niestety żadne konkretne rady i sposoby, jako że nikt z nas Twojego męża nie zna, nie będą skuteczne, chyba że szczęście Ci dopisze. Po prostu potrzeba Ci siły, żeby samej tym pokierować. Dołączył: 2014-01-18 Miasto: Wro Liczba postów: 7103 29 kwietnia 2016, 13:38 szyneczka80 napisał(a):mnie niestety maz uderzyl.... Wynioslam sie wtedy z maluszkiem do rodzicow. Tylko ze moi rodzice go usprawiedliwiaja bo wierza ze slub na cale zycie wiaze. Zreszta oni nie znaja jego prawdziwej twarzy. Wg nich najwazniejsze ze nie pije. Namowili mnie do powrotuTwój facet jest zerem. Albo nawet mniej niż zerem. A rodzice niestety nie są lepsi - zamiast wesprzeć córkę, wpychają cię z powrotem w domowe piekło, a jedynym argumentem jest to, że ''nie pije''. Czyli co, może cię prać, olewać, wyzywać, ale najważniejsze że nie pije? Nie daj się takiemu myśleniu!Wiesz, moi rodzice też mieli moment, że się dużo kłócili. Byłam dzieckiem, nie wiem ile to trwało: może rok, może miesiąc, dość że te kłótnie były bardzo częste i bardzo głośne. Później się to uspokoiło, są bardzo zgodnym małżeństwem. Ale ja do dzisiaj - dobre 15 lat później - kulę się w sobie kiedy ktoś w mojej obecności podnosi głos. Nawet jeśli są to obcy ludzie kłócący się na ulicy - ja się stresuję. Nie rób tego swojemu dziecku. Zaciśnij zęby, odejdź od niego, bo nic dobrego cię przy nim nie czeka. Za rok będziesz inną kobietą i będziesz się zastanawiać, co ty tyle czasu robiłaś z tym dupkiem. Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20722 29 kwietnia 2016, 13:45 Masz takie traktowanie na jakie sobie pozwalasz. Pozwalasz się traktować jak szmata to mąż Cię traktuje jak szmatę, proste. Niektórzy nie potrzebują żeby inni wyznaczali im granice, mają swoje własne i swój własny rozum/kręgosłup moralny, dzięki któremu wiedzą że bliskie osoby trzeba traktować z szacunkiem. Inni tego nie mają, więc traktują niby bliskie osoby na tyle źle na ile źle się one pozwalają traktować. Takie sprawdzanie jak daleko mogą przesunąć granicę, czy to będą kąśliwe komentarze, ubliżanie, wyzwiska, podcinanie skrzydeł, czy wprost fizyczna przemoc i bicie. Moim zdaniem w ogóle z takimi ludźmi nie warto się w jakikolwiek sposób zadawać, tym bardziej wiązać. Ale jeżeli ktoś już ma zacięcie masochisty/Matki Teresy to powinien mieć chociaż świadomość, że jak raz pozwoli sobie przesunąć granicę to wywoła lawinę i tego już się nie będzie dało odwrócić. Właśnie dlatego, że ta druga osoba nie szanuje. Camorrra Dołączył: 2015-02-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 2870 29 kwietnia 2016, 13:49 beautyinme napisał(a):Matylda111 napisał(a):Camorrra napisał(a):szyneczka80 napisał(a):ja niestety nie mam wsparcia. Przyjaciele dawno gdzies sie porozchodzili, rodzina nie uznaje rozwodow. Tak, wiem ze jestem slaba. Moze jakies proszki zaczne lykac. Jesteś słaba i do tego żałosna. Idź do jakiegoś specjalisty zanim zrobisz krzywdę sobie i Autorka i jest słaba, ale szuka pomocy. A nazywanie jej żałosną świadczy o tobie jak najgorzej. To nie sztuka wyżywać się nad słabszymi psychicznie. Zastanów się nad To przykre jak ludzie uwielbiają kopać leżącego... Niestety, ale tak jest - przykre ale prawdziwe. Wiem, bo też tak miałam. I wiem, że głaskanie po główce nic nie da. Czego dowodem jest kilka stron wątku, a dziewczyna zamiast wyciągać konstruktywne wnioski pisze o psychotropach, czyli nadal ma odruch konia. Nadal ucieka, zamiast mierzyć się z problemem. Przeczytaj książkę "Moje dwie głowy". I zamiast po psychotropy, pójdź na terapię, gdzie będziesz pracować nad sobą i wzmacniać się psychicznie. To wymaga pracy, wręcz orki na ugorze, jest trudne, ciężkie i bolesne, czasem nawet bardzo. Ale warto. Dołączył: 2013-01-31 Miasto: Góra Liczba postów: 3026 29 kwietnia 2016, 14:26 a ja nie rozumiem takiego myślenia - nie odejdę/ nie rozwiodę się bo szkoda mi dziecka..... to lepiej żyć z człowiekiem który nie szanuje lub bije/pije/ćpa? i stracić najlepsze lata życia, obudzić się na starość z myślą że jednak trzeba było odejść. pogadaj z mężem, niech powie wprost o co mu chodzi. jak chce to się zmięcie, ty do pracy od wychowuje dziecko, zobaczy jaka to harówka szyneczka80 Dołączył: 2016-01-01 Miasto: ustka Liczba postów: 310 29 kwietnia 2016, 16:21 zeby cos zmienic to trzeba miec sile psychiczna. Czy jest cos zlego w tym ze chce leczyc depresje lekami? Odbieram to jakby antydepresanty to bylo zlo? Poza tym to nie jest tak ze on ciagle wrzeszczy, potrafi byc tez mily. Dlatego ciezko jest mi skreslac 4 lata zwiazku. Poza tym nie naleze do ludzi ktorzy jak cos jest nie tak to zabieraja manatki i tyle. Chcialam powalczyc o nas. Myslalam ze ktoras z was tez tak miala i sobie z tym poradzila. Edytowany przez szyneczka80 29 kwietnia 2016, 16:31 Dołączył: 2015-01-14 Miasto: Kielce Liczba postów: 2265 29 kwietnia 2016, 16:54 to on uderzając cię skreślił 4 lata związku. będziesz walczyć o was? a panisko co w tym czasie będzie robiło? na terapię nie chce iść, więc jakąkolwiek walkę ma w dupie. potrafi być miły? to fajnie, ale ty nie masz dwóch mężów, to nadal jest jeden i ten sam facet. Dołączył: 2012-10-30 Miasto: Kielce Liczba postów: 1893 29 kwietnia 2016, 17:34 nie rób krzywdy swojemu dziecku... mówię z autopsji. ja do tej pory nie mogę do końca przebaczyć mojej mamie, ze pozwoliłam nam żyć w takich męczarniach. Camorrra Dołączył: 2015-02-08 Miasto: wrocław Liczba postów: 2870 29 kwietnia 2016, 18:05 szyneczka80 napisał(a):zeby cos zmienic to trzeba miec sile psychiczna. Czy jest cos zlego w tym ze chce leczyc depresje lekami? Odbieram to jakby antydepresanty to bylo zlo? Poza tym to nie jest tak ze on ciagle wrzeszczy, potrafi byc tez mily. Dlatego ciezko jest mi skreslac 4 lata zwiazku. Poza tym nie naleze do ludzi ktorzy jak cos jest nie tak to zabieraja manatki i tyle. Chcialam powalczyc o nas. Myslalam ze ktoras z was tez tak miala i sobie z tym znam się na chorobach psychicznych, więc mam nadzieję, że to lekarz Ci zdiagnozował tę depresję, a nie Ty sama, bo pomyłka między permanentnym stresem, który jest faktycznie strasznie destrukcyjny, a depresją będzie Cię drogo kosztować. Ja po prostu mam wrażenie, że uważasz, że jak łykniesz tabletkę to staniesz się nagle silną kobietą, a to tak raczej nie działa, bo nie takie ma być działanie tych leków. Poza tym chcesz walczyć o kogoś kto ma Ciebie w dooopie? O faceta, który dał Ci na piśmie (!!!!), że Cię więcej nie uderzy?!?!?!? O związek, który rozwala Twoje 1,5 roczne dziecko, które trzęsie się i kuli już ze strachu? Weź laska się zastanów nad sobą! Ty się boisz samotności, tego co ludzie powiedzą, że rodzice się wkurzą, bo przecież on nie pije, a tylko se pokrzyczy i Cię uderzy, ale kto by się tym przejmował. I żadne psychotropy Ci nie pomogą przestać być taką strachliwą i nieszanującą się babką, w tym może pomóc tylko praca nad sobą właśnie na terapii. Tak czy siak, to Twoje życie i Ty o nim decydujesz. Życzę dużo siły i trafnych decyzji.

mąż mnie nie szanuje druga strona medalu